Na tablicy czwartego sędziego pojawiają się dwie, pięć, a czasem nawet kilkanaście minut. Nie jest to jednak przewidywany moment zakończenia spotkania, lecz minimalny czas, o który sędzia przedłuży daną połowę. Doliczony czas gry ma zrekompensować przerwy, podczas których piłka nie mogła być normalnie rozgrywana. Jego długość zależy więc od przebiegu meczu. W skrócie: przepisy nie określają jednej standardowej liczby minut ani maksymalnej długości doliczonego czasu. Sędzia ocenia, ile gry utracono z powodu konkretnych przerw.





